wtorek, 19 sierpnia 2014

Przygoda bez końca

Nie powinnam się tutaj w ogóle zapuszczać! Głupia Emma! Po co ja się na to zgadzałam!? Głupota moja nie zna granic... Gorzej będzie jak mnie przyłapie...wtedy będzie bardzo źle. Nie rozumiem czemu sama nie mogła tego zrobić? Przecież to ona się w nim podkochuje, a nie ja! O wreszcie wyszedł z tego domu. Mam nadzieję,że nie wsiądzie do samochodu.- Takie myśli towarzyszyły siedemnastoletniej Rose. Śledziła-na polecenie przyjaciółki-swojego kolegę z klasy-Christophera. Dziewczyna ledwo nadąrzała za nim. Po paru zakrętach zgubiła go.
-Kurwa!- Jej głos rozniósł się po całym osiedlu. I co ja teraz zrobię!? Miałam się dowiedzieć czy z kimś się umawia...ech,ale dostanę po łbie.
-Szukasz mnie skarbie?-Usłyszała obok ucha. Rose podskoczyła i obróciła się w stronę mówcy.
-O boże! Jak mnie wystraszyłeś.
-Czyżbyś mnie śledziła?
-Nie no skądże!-Uśmiechnęła się nerwowo-Ja się...myśl, myśl szybko,bo się domyśli...zgubiłam! Tak zgubiłam się. Pokarzesz mi drogę do mojego domu?
-Czyżby? Może i jesteś jedną z najlepszych uczennic w szkolę, ale kłamać to ty nie umiesz. Jesteś jak taka niewinna owieczka.
-JA?!- Co on sobie myśli?! Ja mu dam niewinną owieczkę! Przeżyłabym wszystko tylko nie tą głupią owce! OD MAŁEGO DZIECIAKA TRENUJE SZTUKI WALKI, ALE TAKI BĘCWAŁ POWIE, ŻE JESTEM OWIECZKĄ!
-Tak ty. Widzisz tu kogoś innego Rose?- Przy ostatnim słowie pochylił się i niemal wyszeptał obok jej ucha. Wywołało to u niej przyjemny dreszcz, ale natychmiast zrobiła dwa kroki w tył.
-Mógłbyś się tak do mnie nie zbliżać?
-Nie pasuje Ci moja obecność? Oj...jesteś urocza.-Uśmiechnął się połgębkiem.-Nawet nie wiesz w jakie bagno się wplątałaś, nie uwolnisz się od tego tak jak ja.-Tu mrugnął okiem.- Pogodzenie się ze swoim losem to jedyne wyjście mała.
-TYLKO NIE MAŁA! MAM 168 CM WZROSTU!- Co za imbecyl?! Jak on śmie mnie obrażać!
-Kobieta...mówisz jej,że masz wypadek i jakaś inna cie do szpitala zawiozła a ona i tak spyta się co to za laska? Po co martwić się o faceta? Ty jesteś inna odstajesz od tego opisu. Dlatego twój los jest nieco bardziej pogmatwany. Dowiesz się wszystkiego w najbliższym czasie. A teraz chodź ze mną za nim coś ci zrobi krzywdę owieczko.- Zaczął się śmiać i ruszył przed siebie. Po co mam z nim iść? Och Emma coś ty za faceta sobie upatrzyła? A no tak " On jest taki tajemniczy. Te jego szare oczy,te jego cudowne czarne włosy a no i te cudowne mięśnie. Każda dziewczyna zazdrościłaby mi takiego faceta! WIESZ ILE LASEK SIĘ ZA NIM OGLĄDA?! Szczególnie jak grają z chłopakami w nogę...ach...ten kaloryfer i do tego ten jego śnieżnobiały uśmiech...ach..." To są twoje argumenty...uduszę Cie jak tylko się spotkamy. Jak on może tak szybko chodzić! Zaraz będę musiała za nim biec.
-Rozumiem, że twoja przyjaciółka bardzo mnie lubi?
-A ty skąd to wiesz? 
-Własnie mi na to odpowiedziałaś skarbie.-Mrugnął do niej. Dziewczyna była zagubiona i nie wiedziała co się dzieje. Chłopak był tym wszystkim rozbawiony tak jakby to była dla niego codzienność.
-Chris? 
-Ta? 
-Wiesz,że prowadzisz mnie coraz dalej od domu?
-Wiem,wiem nie bój się muszę zrobić obchód a potem wrócisz do domku. Z tego co wiem twoi rodzice są w delegacji. Masz wolny dom do przyszłego tygodnia więc nie ma pośpiechu. Jutro sobota można troszkę dłużej posiedzieć na dworze.
-Skąd wiesz, że nie ma u mnie nikogo w domu?- W tym momencie dwójka nastolatków usłyszała dzwonek telefonu. O boże Emma dzwoni i co ja jej powiem?!
-Odbierz i rozmawiaj tak jakby mnie tu nie było,polecam tą metodę.
-Hallo? -Rose? Wszystko ok? Miałaś do mnie dzwonić godzinę temu? Jesteś już w domu?- Po tych słowach usłyszała krzyk przyjaciółki i połączenie się urwało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz